Bezfugowe układanie płytek – prawda czy fałsz?

Bezfugowe układanie płytek – prawda czy fałsz?

Zapewne oglądając nową łazienkę u rodziny, znajomych czy przyjaciół spotkaliśmy się ze stwierdzeniem mamy płytki bezfugowe.

Z naszego doświadczenia oraz współpracy z producentami płytek wiemy, że takich płytek nie ma. Jeśli fachowiec mówi nam o układaniu płytek bez fugi proszę nie brać tego dosłownie.
Rozpatrując tę kwestię mówimy o płytkach rektyfikowanych które można montować na minimalną fugę 1mm - ta popularna „fuga” to tak naprawdę szczelina dylatacyjna wypełniona spoiną ceramiczną.
Na pewno więc nie można tych płytek montować bez zastosowania jakiejkolwiek dylatacji.

Ten slogan jako chwyt marketingowy w części zawdzięczamy producentom płytek. Kiedy do sprzedaży wprowadzono płytki rektyfikowane przez krótki czas producenci reklamowali je jako płytki do układania bez stosowania fugi, jedną tuż obok drugiej.
Szybko jednak wycofano się z tego pomysłu, ale pogląd, że jest to możliwe, pokutuje do dziś.

Zwolennicy tego marketingowego chwytu zapominają, że płytki ceramiczne są tylko zewnętrzną okładziną a pod nią znajdują się inne materiały, które podlegają działaniu rozmaitych sił i napięć. Zarówno ściany budynku jak i kleje na które montujemy płytki podlegają naprężeniom.
Te naprężenia przenoszone przez poszczególne warstwy, działają również na płytki. Jeśli płytki są pozbawione dylatacji podczas pracy warstw, mogą w którymś momencie zacząć na siebie napierać i może się to skończyć popękaniem okładziny ceramicznej

Dylatacja wymiarowa czyli nasza fuga dwojakie zadanie.

Po pierwsze ma niwelować ewentualne różnice w wymiarze płytek - czyli ukrywa tą dopuszczalną różnicę którą określa norma. Obowiązująca zasada, że im większy rozmiar płytki tym większa szerokość fugi jest całkiem logiczna, jeśli spojrzymy na normy gdzie dopuszczalna odchyłka wzrasta wraz z rozmiarem płytki.
W przypadku płytek rektyfikowanych, które z uwagi na poddawanie ich procesowi rektyfikacji powinny mieć niemal identycznego wymiar ta cecha nie ma znaczenia.
Po drugie natomiast szczelina na fugę jest wąską dylatacją oddzielającą poszczególne płytki, wypełnioną materiałem tzw. spoiną, który ma większą elastyczność niż okładziny ceramiczne. To ona niweluje działanie napięć i naprężeń w ścianach i podłogach co pozwala uniknąć pękania płytek. Właśnie dlatego nie powinno się całkowicie szczelin dylatacyjnych popularnie zwanych fugami nawet dla płytek, które zostały zrektyfikowane i mają identyczny wymiar.

Nie zawsze płytki ułożone „bezfugowo” muszą popękać i że nie powinno się ich tak instalować. Co nie oznacza, że takie ułożenie jest niemożliwe. Można przyjąć, że po takim ułożeniu przez jakiś czas nic się nie dzieje – ale znając mechanikę budowli doskonale wiemy, że budynek „pracuje” i w przyszłości naprężenia ścian budynku spowodują pęknięcia powierzchni okładziny.
Ale wyobraźmy sobie taką sytuację, że wymarzona łazienka kosztowała nas spore pieniądze wliczając w to płytki, wyposażenie, robociznę. Po jakimś czasie jedna z płytek się uszkodziła i wymaga wymiana lub pod płytkami nastąpiła awaria rurki z wodą. Tymczasem nasze płytki są ułożone ściśle jedna do drugiej. Wykucie czy odspojenie płytki od podłoża jest prawie niemożliwe bez uszkodzenia sąsiednich nie mówiąc już o ponownym jej wklejeniu !!!

Z tych powodów szybko przestano rekomendować bezfugowe układanie płytek rektyfikowanych. Obecnie przyjmuje się, że pomiędzy płytkami tego rodzaju należy zostawić co najmniej jeden milimetr na szczelinę dylatacyjną. Szczególną uwagę należy zwrócić jeśli płytki układamy w świeżo wybudowanych obiektach gdzie występują zdecydowanie większe naprężenia niż w budynkach wieloletnich. Niektórzy producenci zalecają nawet szerokość pomiędzy 1,5 a 2mm.



Komentarze:

Dodaj komentarz: